Strona główna1 » Biorezonans

Biorezonans

Biorezonans i inne wynalazki … czyli chrześcijanin w pogoni
za zdrowiem

Spis treści
I Wstęp i założenia artykułu
II Zdrowie jako podstawowa wartość?
III Metody zabiegania o zdrowie
IV Fałszywe i nierekomendowane metody zabiegania o zdrowie
IV A Metody paramedyczne
IV B Metody ponadnaturalne niechrześcijańskie
IV C Metody mieszane
V Biorezonans – przykład metody poddanej analizie wg proponowanych
kryteriów i typologii
VI Propozycja ogólnej metody wykrywania fałszywych metod terapeutycznych
VII Przypisy i źródła

I Wstęp i założenia artykułu

Wstęp - o czym będzie ten artykuł?
Czym chrześcijanin powinien kierować się poszukując zdrowia? Jak poruszać się w gęstwie ofert,metod leczenia lub prewencji? Jak rozpoznawać metody leczenia właściwe z punktu widzenia chrześcijanina? Czy skuteczność metody jest wystarczającym kryterium wyboru? Jakie są kryteria?
Jaką metodą wybrać lub odrzucić metodę leczenia? Biorezonans - przykład metody leczenia, którą poddano weryfikacji wg proponowanych w niniejszym artykule kryteriów.
Założenia
Niniejszy artykuł jest napisany z perspektywy osoby o chrześcijańskim, biblijnym światopoglądzie.
Światopogląd ten zakłada supremację osoby Jezusa, oraz nadrzędny wpływ jego Osoby na życie i codzienne wybory. Zakłada też wiarę w istnienie świata duchowego składającego się również z sił nieprzychylnych Bogu i człowiekowi. Jeśli nie podzielasz tych założeń przydatność tego artykułu ograniczy się dla Ciebie do nauki rozróżniania metod medycznych od paramedycznych.

II Zdrowie jako podstawowa wartość?

Zdrowie ten tylko wie… kto cię stracił.
Zapytani o podstawową wartość w życiu 86,2% Polaków odpowiada: zdrowie, umieszczając je jako drugą najważniejszą wartość, tuż po rodzinie (86,4%)i. Powszechne w języku zwroty takie „byle tylko zdrowie było” czy też „jak jest zdrowie to wszystko inne się ułoży” i tym podobne, wskazują na jego absolutnie czołowe miejsce na podium w hierarchii wartości. Dla zdrowia większość ludzi jest w stanie poświęcić bardzo dużo: pieniądze, czas, energię etc. Utrata zdrowia jest też poza samą śmiercią na czele listy największych obaw – 87% Polaków podaje ją jako główną obawę.
Nic więc dziwnego, że większość osób w trosce o zdrowie użyje każdej metody jego odzyskania dobieranej wg jednego podstawowego kryterium: skuteczność terapii. Nie ważna jak, nie ważne za jaką cenę byle tylko to zdrowie odzyskać.
Z punktu widzenia nowonarodzonego chrześcijanina sprawy się mają inaczej. Zdrowie i dobre samopoczucie nie jest najwyższą wartością. Jest nią Bóg, relacja z nim a ciało i zdrowie są tematami bardzo istotnymi ale jednak przejściowymi tak jak życie, czyli ów jakże krótki okres przejścia w jeszcze pełniejszy wymiar relacji ze Stwórcą. Czy to oznacza, że o zdrowie nie warto dbać? Wręcz przeciwnie; Bóg chce abyś był zdrowy, lecz chrześcijańska strategia dbania o zdrowie zasadniczo różni się od strategii osoby nie kierującej się Bożym planem dla życia człowieka. Na czym polega ta różnica?

III Metody zabiegania o zdrowie

Jak je zatem odzyskać… czyli w pogoni za zdrowiem
W trosce o odzyskanie zdrowia mamy do dyspozycji dwie podstawowe metody:
1. Ponadnaturalne – Bóg chce żebyś był zdrowy, pełnia zbawienia objawia się również w zdrowym ciele; i choć w trakcie naszego życia na ziemi skażonej grzechem zdarzają się okresy gorszego zdrowia czy nawet długotrwała choroba to Bóg ma moc by zaingerować i przynieść ponadnaturalne uzdrowienie. Temat ponadnaturalnego uzdrowienia w imieniu Jezusa jest tematem bardzo ważnym, szerokim i poruszanym w wielu opracowaniach ale nie
poruszanym szerzej w tym artykule. Polecamy szereg książek, opracowań na ten temat na przykład opracowanie podane w przypisie iii
2. Medyczne - związane z fizykalną ingerencję w ciało poprzez różnego rodzaju leki,suplementy, żywienie, styl życia czy też procedury medyczne oparte na dokonaniach nauki.
Obie te metody są dostępne dla chrześcijanina, który stawia Jezusa na pierwszym miejscu w swoim życiu i którego światopogląd wynika z lektury Biblii i prowadzenia przez Ducha Świętego. Biblia wskazuje na modlitwę o uzdrowienie jako podstawową metodę zabiegania o własne bądź cudze zdrowie, co w żadnym stopniu nie wyklucza możliwości korzystania z dokonań medycyny.
Gdyby to było takie proste…Sytuację komplikuje fakt, że obie wymienione metody zabiegania o zdrowie mają swoje fałszywe, wynaturzone wersje, których stosowanie nie pozostaje bez negatywnego wpływu na życie człowieka, w szczególności chrześcijanina, który mając rozróżnienie duchowe oraz trzeźwy osąd, powinien umieć rozróżniać z jaką metodą ma do czynienia oraz być świadomym skutków z nich korzystania.
W dalszej części artykuły skupimy zatem się na sposobach rozróżniania tych metod oraz na możliwych negatywnych aspektach pomyłki w tym zakresie podczas korzystania z fałszywych, podrobionych terapii, kuracji czy metod dbania o zdrowie. Odpowiemy sobie zatem na pytania: O jakich „podróbkach” mowa? Na czym polegają owe fałszywe wersje obu dostępnych metod zabiegania o zdrowie? Jak nauczyć poruszać się w tym gąszczu dostępnych metod, ofert, jakie kryteria powinny być dla nas istotne w poszukiwaniu rozwiązań dotyczących zdrowia?

IV Fałszywe i nierekomendowane metody zabiegania o zdrowie

Na bazarze terapii… czyli jak odróżnić tę fałszywą.

Istnieją trzy rodzaje fałszywych metod leczenia, które sieją zamieszanie i powodują różnego rodzaju
negatywne skutki:
A. Metody paramedyczne pretendujące do metody medycznych ale nie spełniające jej
kryteriów
B. Metody ponadnaturalne nie związane z wyłącznym działaniem chrześcijańskiego,Trójjedynego Boga w życiu człowieka, uzasadniające swoje działanie w jakimkolwiek innym ponadnaturalnym osobowym bądź bezosobowym źródle pochodzenia lub mechanizmie działania
C. Metody mieszane (powyższych pkt A i B), które łączą w sobie narrację naukową z duchową,często operując (pseudo)naukowym językiem z mniej lub bardziej ukrytym pierwiastkiem czy aspektem duchowym. Metody te poruszają się po spektrum między rodzajem A a B,adresując naukową lub duchową narrację w różnym stopniu w sposób jawny lub ukryty, lub trudny to zdekodowania dla postronnego obserwatora stosującego zazwyczaj jedynie
kryterium skuteczności/bezpieczeństwa.

A Metody paramedyczne

Zacznijmy od metod paramedycznych. Aby wyjaśnić jak poruszać się w tej matni zacznijmy od zdefiniowania czym jest metoda medyczna w czystej postaci. Zdefiniujmy ją jako fizykalną ingerencję w organizm chorego poprzez stosowanie leków, zabiegów, metod dotyczących żywienia, reżimu ruchowego, terapii etc. mających na celu poprawę zdrowia pacjenta. Medycyna wykształciła sobie proste sposoby weryfikacji metod terapeutycznych, które wskazują, iż daną metodę zalicza się do medycyny konwencjonalnej.
Podstawowym kryterium jest rozumienie mechanizmów działania metody oparte na aktualnym stanie wiedzy naukowej poprzez wyjaśnienie przyczyny i skutku zaaplikowania metody. Metoda ta poddaje się też stosowaniu diagnostyki, i powtarzalnych pomiarów, korelujących z etapami kuracji. Skuteczność metod medycznych oceniana jest przez
standaryzowane badania z wykorzystaniem grupy badanej i kontrolnej, polegające na podaniu grupie pacjentów leku (poddaniu terapii) a następnie porównaniu wyników terapii w tej grupie w porównaniu do wyników terapii w grupie osobami zażywających placebo (poddanych neutralnej terapii lub bez terapii).
Metodyka tych badań zawiera szereg technik takich jak ślepa próba,podwójnie, potrójnie ślepa próba, placebo z efektami ubocznymi, statystyczny dobór próby etc, które mają wykluczyć czynnik losowy i wskazać na bazie metod statystycznych wpływ terapii na statystycznego pacjenta. Wreszcie pośrednią metodą walidacji danej metody, dostępną dla postronnego obserwatora, jest powszechne uznanie danej metody w środowisku naukowym poprzez
mechanizm publikacji i oceny środowiska (recenzje, powtarzanie badań etc).
Reasumując w prostych słowach metoda medyczna to taka, o której wiemy jak działa fizykalnie, poddaje się w sposób zrozumiały zasadzie przyczyna - skutek, towarzyszy jej diagnostyka, która wskazuje na postęp leczenia, jej stosowanie jest powtarzalne, najczęściej daje podobne skutki, jej skuteczność jest mierzalna i wyrażona statystycznie oraz jest powszechnie uznana przez szeroką społeczność naukową.
Na czym więc może polegać podrabiana wersja tego rodzaju metod?
W pogoni za rozwiązaniem problemów ze zdrowiem napotykamy na coraz to nowe metody leczenia, które często pretendują do bycia medycznymi, naukowymi ale nie spełniają powyższych kryteriów. Metody te często
klasyfikowane są jako medycyna alternatywna, niekonwencjonalna, komplementarna stosując różne techniki uwiarygadniające je w oczach pacjenta.
Zazwyczaj brak im dwóch podstawowych elementów:
1 mechanizmu działania zrozumiałego i aprobowanego z punktu widzenia wiedzy naukowej
2 skuteczności ocenianej na podstawie zestawu badań i kryteriów charakterystycznych dla metod
medycznych.
Zwolennicy, twórcy, wreszcie sprzedawcy metod paramedycznych stosują zatem szereg alternatywnych zabiegów mających na celu uwiarygodnienie ich w oczach potencjalnych pacjentów.
Jakie metody uwiarygodnienia stosowane są zatem najczęściej?

1. (pseudo)Naukowa narracja, język, posługiwanie się pojęciami medycznym lub z dziedzin fizyki, chemii etc.
Dla osoby nie specjalizującej się w danej dziedzinie język ten jest nie do odróżnienia od stosowanego przy opisie metod stricte medycznych. Pojawiają się zwroty na temat „fal energetycznych”, „zmianach na poziomie komórkowym”, „genetyki”, „fizyki kwantowej” etc i wiele innych.
2. Odwołanie do autorytetu – zazwyczaj daną metodę popiera jakaś osoba o tytule naukowym,praktyk, lekarz profesor czy nawet instytut zajmujący często z nazwy daną dziedziną etc
3. Narracja spiskowa – często narracja toczy się wokół przełomowej metody, która nie jest na rękę lobby wielkich koncernów, metoda przedstawiana jest jako niewygodna dla establishmentu naukowego czy biznesowego bo godzi w status quo etc. (reklamy w stylu „lekarzy go nienawidzą”)
4. Społeczny dowód słuszności – Przekonujące dla wielu jest powszechność występowania danej metody i duża liczba osób, które już skorzystało z metody („gdyby nie działało to nie byłoby tyle firm oferujących tę metodę i tylu pacjentów”)
5. Skuteczność jako ostateczny argument. Podstawowym i najważniejszym sposobem budowania zaufania do danej metody jest prezentowanie danych oraz przykładów osób,którym dana metoda pomogła.

Jakie są metody demistyfikacji metody paramedycznej odnosząc się bezpośrednio do powyższych,
podstawowych metod jej uwiarygodnienia stosowanych przez jej zwolenników?

Ad 1 (pseudo)Naukowe podejście Często konieczne jest zadanie sobie podstawowego pytania o mechanizm działania danej metody? Czy jest powszechnie rozpoznany? Czy odzwierciedla stan nauki? Czy mechanizm działania sprowadza się do ogólników czy też potwierdzony jest opisem przyczyna – skutek i jest mierzalny poprzez diagnostykę in vivo (w żywym organizmie na bazie powszechnie uznanej diagnostyki)?

Ad 2 Autorytet profesora, instytutu etc ma znaczenie stricte psychologiczne, ułatwiające zbudowanie zaufania do metody i w sensie logicznym nie jest argumentem wystarczającym (tzw. błąd logiczny z gatunku argumentum ad verecundiam; sofizmat psychogenetyczny etc). Prawdziwość metody nie zależy od tego kto o niej opowiada, tylko od samego mechanizmu jej działania oraz potwierdzenia jej skuteczności w postaci walidowanych statystycznie danych empirycznych.
Ad 3 Narracja spiskowa próbuje zbudować wiarygodność metody poprzez wrażenie przełomowości metody, która godzi w interesy koncernów farmaceutycznych (tzw. big pharma), lobby naukowego związanego z konwencjonalną medycyną etc. Zazwyczaj pojawia się postać profesora, praktyka, który rzucił wyzwanie ustalonemu status quo i brak powszechnej akceptacji metody wynika ze „spisku” grup, którym dana metoda nie jest na rękę. Taka narracja pozwala w prosty sposób przenieść ciężar dyskursu z merytorycznej oceny metody na inne obszary związane z domniemaną ukrytą agendą różnych interesariuszy. Podobnie jak autorytet autora metody (profesor, instytut etc), również narracja spiskowa nie ma znaczenia co do oceny wiarygodności metody. Prawdziwość metody nie zależy od tego komu zależy, bądź nie zależy na jej propagowaniu tylko od samego mechanizmu jej działania oraz potwierdzenia jej skuteczności w postaci walidowanych statystycznie danych empirycznych.

Ad 4 Społeczny dowód słuszności – ilość podmiotów (gabinetów) oferujących skorzystanie z danej metody nie może być dowodem na prawdziwość/skuteczność danej metody. Choć podmioty gospodarcze oferujące daną metodę często odwołują się do tych argumentów („metoda jest w tylu krajach świata” – tutaj padają nazwy krajów „nośników” zaufania takich jak Szwajcaria, Niemcy,Kanada czy USA etc) padają liczby podmiotów oferujących usługi, pacjentów, którzy już skorzystali z usług danego gabinetu etc.
Należy zauważyć, że fakt, że dany gabinet oferuje legalnie daną metodę leczniczą zazwyczaj ma się nijak do oceny jej skuteczności. Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej zezwala na oferowanie różnych metod terapeutycznych zgodnie z zasadą Nullum crimen sine lege (nie ma przestępstwa bez ustawy która zabrania danej aktywności), podobnie jak zezwala na wróżbiarstwo, rytualną aplikację jadu żaby i inne formy interakcji z pacjentem nie wchodząc w zagadnienia oceny skuteczności tych działań.
Niestety sam fakt legalnej obecności danego gabinetu percepcji pacjentów mylnie legitymizuje prawdziwość metod terapeutycznych oferowanych w danym gabinecie. Podobnie mylnie interpretowana jest powszechność metody
objawiająca się w mnogości pacjentów, którzy skorzystali już z danej metody.
Reasumując prawdziwość/skuteczność danej metody w sensie logicznym nie ma związku z argumentami
zaliczanymi do grupy społecznego dowodu słuszności.

Ad 5 – Skuteczność. Finalnie ostatecznym pytaniem jest – czy to działa? Ten punkt jest dla większości osób jedynym badanym i wystarczającym argumentem za daną metodą. Najczęściej opiera się na skuteczności incydentalnej; poleceniach osobistych („Marianowi pomogło”) lub na przytoczonych przez zwolenników metody przypadkach poszczególnych pacjentów. Niestety skuteczność oceniana incydentalnie nie mówi niczego na temat skuteczności danej metody. Czasami podejmowane są oczywiście próby weryfikacji skuteczności metod paramedycznych przez badania medyczne (kliniczne) wg rygoru metodologicznego stosowanego w medycynie konwencjonalnej.
Najczęściej wyniki tych prób nie potwierdzają skuteczności metody. Cenną wskazówka pozwalającą przewidzieć
wyniki badań jest ocena mechanizmu działania danej metody. Jeśli jasno wiemy jak coś działa na poziomie fizykalnym to wyniki w badaniach na próbie badanej vs próba kontrolna znacząco różnią się na plus w relacji do efektu placebo. W przypadku niejasnego działania metody tajemniczo i mgliście opisywanego przez jej twórców bądź zwolenników, najczęściej badania skuteczności są zbliżone do efektu placebo. Najczęściej też metody paramedyczne lepiej wypadają w tego typu badaniach (około efektu placebo) w przypadku chorób o genezie psychosomatycznej, gdzie przekonanie o słuszności danej metody wpływa na zdrowie oraz samoocenę samopoczucia pacjenta i ma istotne znaczenie dla zmiennej badanej w badaniu (np. deklaracja samopoczucia na skali, deklaracja dotycząca stanów
emocjonalnych etc). Podobnie łatwiej metody paramedyczne bronią się w przypadku chorób o niespecyficznych objawach (np. borelioza) czy też dla schorzeń przejściowych korzystających z mechanizmów obronnych organizmu (np. przeziębienie etc). Głębokie przekonanie o skuteczności danej metody paramedycznej w przypadku tego typu schorzeń nie wynika z chłodnego porównana z sytuacją braku zastosowania jakiekolwiek metody lub zastosowania placebo. Jest często raczej projekcją oczekiwań i opisem pożądanego skutku. Znane jest zjawisko skłonności do wiary w to co chcemy żeby było prawdą (myślenie życzeniowe, tzw. „chciejstwo”), które ma swój wpływ na ocenę
wiarygodności i skuteczności danej, paramedycznej metody leczniczej.
Trudno oczywiście o ogólne wnioski aplikowalne do każdej metody, więc w przypadku oceny konkretnej metody warto poszukać badań klinicznych przeprowadzanych zgodnie z procedurami typowymi dla tych badań i sprawdzić wyniki. Znamiennym jest jednak że zdecydowana większość tego typu badań wskazuje na skuteczność tych metod na poziomie placebo.
Reasumując należy z żalem stwierdzić, że większość osób, w tym często chrześcijan podejmuje decyzje co do wyboru metod leczenia, które można sklasyfikować jako paranaukowe, niekonwencjonalne czy też alternatywne na podstawie złych przesłanek. Zamiast skonfrontować metody działania oraz skuteczność i bezpieczeństwo metody za pomocą weryfikacji mechanizmów jej działania (z jasno wyjaśnionym mechanizmem przyczyna → skutek + diagnostyka zmian w czasie terapii) w źródłach niezwiązanych z autorami, bądź sprzedawcami metody oraz posiłkować się niezależnymi badaniami klinicznymi często weryfikacja sprowadza się do polecenia osobistego oraz skuteczności ocenianej incydentalnie i/lub weryfikacji poprzez domniemany autorytet lub społeczny dowód słuszności.
Powstaje pytanie jaki jest zatem efekt pomyłki w tym zakresie? Jakie są skutki skorzystania z niewłaściwej metody pretendującej do działania stricte medycznego, której skuteczność w najlepszym razie nie wykracza poza działanie placebo?

1. Strata pieniędzy – terapie są często kosztowne, wymagają też kosztów dodatkowych takich jak dojazdy, koszty produktów bądź materiałów komplementarnych zakupionych z wysoką marżą u oferenta danej metody.
2. Strata czasu i energii – metody te pochłaniają wiele czasu i wysiłku pacjenta, rodziny
3. Koszt alternatywny zaniechania innych kuracji – fakt wyboru danej terapii może skutkować zaniechaniem innych kuracji, bądź metod zabiegania o zdrowie, które mogłoby przynieść większą korzyść pacjentowi. W skrajnych przypadkach może to oznaczać wręcz zagrożenie utraty zdrowia, pogłębienia się odpowiednio nie leczonej choroby a nawet śmierci.

B Metody ponadnaturalne poza chrześcijańskie

Wracają do proponowanej typologii fałszywych metod leczenia/prewencji, przypomnijmy że zdefiniowaliśmy je jako:
A. Metody paramedyczne pretendujące do metody medycznych ale nie spełniające jej kryteriów
B. Metody ponadnaturalne nie związane z wyłącznym działaniem chrześcijańskiego,Trójjedynego Boga w życiu człowieka, uzasadniające swoje działanie w jakimkolwiek innym ponadnaturalnym osobowym bądź bezosobowym źródle pochodzenia lub mechanizmie działania
C. Metody mieszane (powyższych pkt A i B), które łączą w sobie narrację naukową z duchową,często operując (pseudo)naukowym językiem z mniej lub bardziej ukrytym pierwiastkiem czy aspektem duchowym. Metody te poruszają się po spektrum między rodzajem A a B, adresując naukową lub duchową narrację w różnym stopniu w sposób jawny lub ukryty, lub trudny to zdekodowania dla postronnego obserwatora stosującego zazwyczaj jedynie
kryterium skuteczności/bezpieczeństwa.
Przejdźmy zatem do opisu drugiego rodzaju nierekomendowanych metod czyli metod ponadnaturalnych nie związanych z działaniem Jezusa w życiu chrześcijanina (typu B).
Tutaj granicę trzeba postawić bardzo wyraźnie. Każde odwołanie się do działania ponadnaturalnego, jeśli nie jest
związane tylko i wyłączenia z osobą Boga i nie jest dokonywane w imieniu Jezusa jest zdecydowanym przekroczeniem Bożego polecenia i należy je traktować jako grzech przeciw pierwszemu przykazaniu.
Chrześcijanin ma tylko jedną Osobę do której może zwrócić się o jakiekolwiek ponadnaturalne działanie, w tym uzdrowienie ciała, w swoim życiu. Tą Osobą jest Jezus.
W związku z tym, każda inna metoda lecznicza, terapii, praktyki, która odwołuje się do osobowego, czy bezosobowego, ponadnaturalnego działania w życiu człowieka jest z definicji zła i nie powinna być w ogóle rozpatrywana przez nowonarodzonego chrześcijanina. Korzystanie z tego typu metod oznacza wejście w teren wroga i naraża na atak duchowy, poprzez danie legalnego dostępu dla demonów. Najbardziej oczywiste przykłady tego typu to różnego rodzaju uzdrowiciele z nurtu New Age, posługujący się narracją związaną z mityczną i tajemniczą energią niewiadomego pochodzenia,duchami przewodnikami etc. Dotyczy to też uzdrowicieli, którzy dla niepoznaki używają imienia Jezusa bluźnierczo, pośród innych zaklęć i inkantacji (typowy przykład tego typu to podlaskie Szeptuchy, które czasami imitują chrześcijańskie modlitwy, lub „nieekskluzywne” podejście do Jezusa osób z nurtu New Age) Katalog „rozwiązań” w tym nurcie jest tak szeroki, że orientowanie się w nim wymaga pełnego etatu poświęconego na ciągłą analizę i przyswajanie oraz katalogowanie coraz to nowych metod i praktyk. Szkoda czasu. Wystarczy jedna zasada i prowadzenie przez Ducha Świętego:
uzdrowienie tylko w imieniu Jezusa i wszystko inne co adresuje w jakikolwiek sposób inną duchowość, pochodzi z innej duchowości jest z definicji obarczone pewnością negatywnych duchowych konsekwencji związanych z działalnością demoniczną takich jak przykładowo:
1. Pogorszenie relacji z Bogiem
2. Pogorszenie relacji z ludźmi
3. Przekleństwa, niepowodzenia etc
W związku z tym, że negatywne konsekwencje wynikają ze złośliwej, osobowej działalności demonicznej, wpływ ten może być różny w skutkach, natężeniu dla różnych osób.
Cena jest zbyt wysoka a pierwszeństwo nadrzędnej relacji z Jezusem nie podlega dyskusji. Posłuszeństwo tej zasadzie oznacza że miłość do Jezusa jest ponad zdrowie tu i teraz w czasie naszego krótkiego pobytu na ziemi. Większość nowonarodzonych chrześcijan wydaje się orientować w tej zasadzie i z definicji unika ponadnaturalnych, niechrześcijańskich metod uzdrowienia.
W oczywistych przypadkach takich jak bioenergoterapia, Reiki, filipińscy uzdrowiciele, czy szamańskie rytuały Kambo czy Ayahuasca, większość chrześcijan nigdy nie poddało by się takim zabiegom.
Sytuacja niestety komplikuje w przypadku metod zaliczanych według proponowanej typologii do grupy metod mieszanych. W kolejnej części artykułu zajmiemy się opisem i demistyfikacją metod tego typu.

C Metody mieszane

Metody z tego nurtu są najtrudniejsze do demistyfikacji i są przedmiotem pomyłek i niestety z żalem trzeba zauważyć, że często infiltrują środowiska osób powołujących się na nadrzędny charakter osoby Jezusa i prowadzenie przez Słowo Boże.
Na czym polega trudność? Na pomieszaniu narracji i ukrytym prawdziwym charakterze metody.
Metody najczęściej na zewnątrz wyglądają jak paramedyczne (alternatywne, niekonwencjonalne) i adresują najczęściej narrację (para) naukową, czyli wyglądają dla niewprawnego obserwatora na typu A – metody paramedyczne, niekonwencjonalne a czasem wręcz stricte medyczne.
Po starannym zapoznaniu z opisem metod, a najczęściej ich genezą pojawiają się również odniesienia do sfery
duchowej, ponadnaturalnej, do energii, tajemniczych niewyjaśnionych przez naukę sił, czy też wprost odniesienia do różnych tradycji religijnych, duchowych (głównie nurtu dalekowschodniego).
Często metodą demistyfikacji jest zapoznanie się z historią powstania danej metody a czasem wręcz z życiorysem pierwszych autorów metody, co pozwala czasami odkryć, że przekonania a czasami jawne okultystyczne zaangażowanie tych osób stanowiły ich inspirację do stworzenia danej praktyki.
Typowym przykładem tego typu jest homeopatia – czyli leki bez recepty nie zawierające żadnych substancji aktywnych w sensie chemicznym a oparte na filozofii działania związanej z homeopatią.
Na pozór dla wielu obserwatorów, to metoda stricte medyczna, czerpiąca zresztą pełnymi garściami z narracji i anturażu medycznego (koncern farmaceutyczny, apteka i biały fartuch sprzedającego te produkty farmaceuty). Przy dokładniejszej obserwacji wydaje się, że to metoda paramedyczna (typ A), której mechanizm działania, z powodu braku składników aktywnych w leku na pewno nie można wytłumaczyć w naukowy sposób i korzystanie z niej może narazić pacjenta na negatywne korzyści takie jak strata pieniędzy, czasu etc. Prawda jest inna. To typowa metoda typu C, której geneza jest zawarta w okultystycznych praktykach jej twórców, którzy wzmacniali działanie leku poprzez
tajemnicze procesy potencjalizacji o stricte ponadnaturalnym charakterze (siła leku rośnie wraz z rozcieńczaniem i po przekroczeniu poziomu umożliwiającego obecność jakiekolwiek substancji czynnej). W powszechnej typologii metoda ta z niekonwencjonalnej zaliczana jest przez niektóre osoby do „praktycznej magii”, ezoteryki. Chrześcijańska typologia z pewnością zaliczyłaby ją do grupy obcej duchowości.
Reasumując homeopatia to przykład metody, która udaje medyczną, przy bliższej obserwacji zaliczana jest jako paramedyczna (typ A) a de facto jest w czystej postaci „najtrudniejszą” do prawidłowej oceny metodą typu C, mieszaną. Z obserwacji środowisk chrześcijan widać na przykładzie homeopatii wszystkie rodzaje pomyłek. Niektórzy na podstawie (o zgrozo!) rekomendacji lekarzy wykupują leki tego typu w aptece, klasyfikując je jako medyczne, inni wiedząc więcej o mocno wątpliwej konstrukcji tych leków zaliczają ją do metod niekonwencjonalnych (tzw. naturalnych).
Obie powyższe grupy popełniają pomyłkę, nie klasyfikując zgodnie z prawdą, homeopatii jako metody
mieszanej (typu C).
Warto również zaznaczyć, że w przypadku metod adresujących duchowy/ponadnaturalny aspekt (typu B lub C) bardzo istotne jest aby w ogóle nie opierać się na kryterium skuteczności danej metody. Z perspektywy chrześcijanina skuteczność tych metod rozumiana jako pozytywny wpływ na zdrowie przestaje mieć znaczenie z powodu nadrzędnej hierarchii wartości osoby wierzącej Jezusowi.
To że coś czasami „działa” jest dość łatwe do zrozumienia. Wręcz typowa dla tych metod jest incydentalna, ponadnaturalna skuteczność mogąca być taktyką wroga mająca na celu zwiedzenie konkretnej osoby poddającej się terapii tego typu. Innymi słowy jeśli wierzymy w osobowe zło,demoniczną aktywność w świecie duchowym to w przypadku metody typu B i C, mamy do czynienia z inteligentnie i celowo działającą mocą powiązaną z daną metodą, która może „zadbać” o incydentalną skuteczność metody w danym przypadku, w celu oszukania niezorientowanego
chrześcijanina.

V Biorezonansprzykład metody poddanej analizie wg proponowanych kryteriów i typologii

Pora zatem na praktyczną aplikację powyższej typologii i kryteriów demistyfikacji poprzez przełożenie teoretycznych rozważań na konkretny przykład.
Na „warsztat” weźmiemy biorezonans –kontrowersyjną terapię, która jest oferowana praktycznie w każdym większym mieście w Polsce w gabinetach zajmujących się różnego rodzaju usługami dotyczącymi tematyki zdrowia. Celem poniższej analizy jest przypisanie tej metody do odpowiedniego typu (A, B lub C) i podjęcie decyzji na temat
zasadności stosowania tej metody. Jak będzie wyglądał proces weryfikacji? Na początku rozstrzygniemy czy biorezonans to metoda medyczna czy też paramedyczna (typ A) stosując proponowane w niniejszym artykule sposoby oceny mechanizmu działania oraz skuteczności tej metody. Następnie wobec faktu, iż jawnie metoda ta nie aspiruje do metody ponadnaturalnej (typ B) zastanowimy się czy są jakieś podstawy do zaklasyfikowania tej metody jako mieszanej (typu C).
Zastanowimy się czy biorezonans adresuje jakiś pierwiastek ponadnaturalny, duchowy czy to przez stosowaną narrację czy też przez swoją genezę lub sposób myślenia jej wynalazców i propagatorów – czy są podstawy żeby sklasyfikować tę metodę jako metodę typu C.
Biorezonans to metoda według jej propagatorów oparta na działaniu pola elektromagnetycznego;oparta na celowej indukcji rezonansu za pomocą specjalnego urządzenia, co pozwala zarówno na diagnostykę jak i leczenie pacjenta. Według autorów i praktyków metody pozwala ona na wykrycie częstotliwości rezonansowych patogenów, bakterii, grzybów i pasożytów a następnie poprzez indukowanie odpowiednich częstotliwości pozbycie się ich w bezbolesny i precyzyjny sposób.
Przede wszystkim należy zauważyć, że dla niewprawnego obserwatora biorezonans magnetyczny sprawia wrażenie metody stricte medycznej, głównie przez skojarzenia z innymi terapiami czy metodami diagnostycznymi takimi jak na przykład rezonans magnetyczny.
Rezonans magnetyczny to metoda o w pełni poznanym mechanizmie służąca do obrazowania medycznego, wykorzystująca pole magnetyczne i generowane komputerowo fale radiowe. Metoda ta pozwala na uzyskanie
szczegółowych obrazów narządów i tkanek w ciele i identyfikacji ewentualnych dysfunkcji (takich jak np. tętniaki naczyń mózgowych, zaburzenia dotyczące oka i ucha wewnętrznego, stwardnienie rozsiane, uszkodzenia rdzenia nerwowego, urazy mózgu, nowotwory, choroby śródpiersia w tym serca, choroby wątroby i innych narządów jamy brzusznej, schorzenia narządów ruchu w tym kręgosłupa).
Dodanie jedynie niepozornego przedrostka „bio” do rezonansu magnetycznego powoduje, że wiele osób myli te metody. Poza tym wszystko co „bio” wydaje się z natury rzeczy pozytywne, więc różnica ta interpretowana jest raczej na korzyść biorezonansu.
Inne skojarzenia to zwalidowane medycznie terapie typu TENS, gdzie elektrostymulacja nerwów obwodowych przez
skórę za pomocą elektrod przyczepionych do ciała (w miejscu bólu) pozwala na redukcję odczuwania bólu (np. kręgosłupa w odcinku lędźwiowym etc.). Fakt używania elektrod budzie skojarzenia i wrażenie podobieństwa do biorezonansu. Zupełnie niesłusznie bo mechanizm działania metody TENS jest rozpoznany medycznie i jest oparty na wiedzy naukowej.
Mylne przypisanie biorezonansu magnetycznego jako metody medycznej obok rezonansu magnetycznego, bądź terapii typu TENS z wykorzystaniem elektrod do leczenia bólu to najczęstszy rodzaj pomyłki. Dlaczego zatem biorezonans nie jest metodą medyny konwencjonalnej? Wynika to z dwóch głównych powodów dotyczących mechanizmu działania jak i związanej z tym mechanizmem skuteczności tej metody.
Domniemany mechanizm działania biorezonansu nie jest uznawany przez naukę z wielu powodów.
Teoria o falach elektromagnetycznych o różnej częstotliwości emitowanych przez zdrowe i chore komórki oraz bakterie, patogeny, grzyby i pasożyty; falach możliwych do opisania i wykrycia wydaje się mocno wątpliwa, głównie dlatego, że nie ma potwierdzenia w rzeczywistości.
Biorezonans stosuje urządzenia emitujące prąd o niskim natężeniu których zasada działania opiera się na pomiarze oporu skórnego (tzw. aktywności ektodermalnej wykorzystywanej tak samo przez e-meter urządzenie stosowane przez członków Kościoła Scjentologów) lub urządzenia służące do obrazowaniu pola elektromagnetycznego pacjenta podłączonego do urządzenia. Analiza tych zapisów ma charakter diagnostyczny a indukcja rezonansu o odpowiedniej częstotliwości ma mieć cel leczniczy.
Biorezonans ma zatem rzekomo rozpoznawać częstotliwości drgań fali elektromagnetycznej różnych komórek, bakterii, grzybów i pasożytów a następnie poprzez emisję fal odpowiedniej częstotliwości precyzyjnie je niszczyć.
Powstają oczywiste pytania co do domniemanych mechanizmów tej metody:
1. Jak fala emitowana przez urządzenie przenika ciało pacjenta i precyzyjnie dociera do odpowiednich komórek, bakterii, patogenów, pasożytów?
2. Skoro metoda pozwala na pozbycie się bakterii to co z florą komensalną; z „dobrymi” bakteriami, które są niezbędne do funkcjonowania organizmu (choćby w jelitach)? Jak możliwe jest uzyskanie takie precyzji urządzenia które potrafiłoby tak „selektywnie” poruszać się w świecie mikrobioty rozmieszczonej w ciele pacjenta?
3. Jakie jest potwierdzenie empiryczne, że różne bakterie czy patogeny wysyłają fale o różnej częstotliwości, które są wykrywalne przez skórę przy emisji fal przez urządzenie biorezonansowe?
4. Co z zaburzeniem odczytu poprzez fakt różnej rezystancji (oporu) w relacji do prądu o niskim natężeniu emitowanym przez urządzenie (trzymane przez pacjenta elektrody), która to rezystancja jest zmienna między pacjentami oraz w czasie (zależy od składu ciała pacjenta od tego co zjadł czy wypił przed badaniem etc).
Na czym polega zatem mechanizm diagnostyczny i jego standaryzacja?
Jeszcze więcej pytań budzą przedziwne praktyki związane z odczulaniem bądź terapią antynikotynową przy użyciu biorezonansu, które zakładają umieszczenie alergenu w probówce (lub o zgrozo niedopałków wcześniej wypalonych papierosów) a następnie przesyłanie fal przez alergen (papieros!) za pomocą urządzenia i do ciała pacjenta. Procedury terapeutyczne mogą się różnić w zależności od urządzenia i gabinetu ale w terapii antynikotynowej często spotykana jest narracja, że urządzenie potrafi sczytać „indywidualne częstotliwości” (?) ze śliny palacza pozostawionej na niedopałkach oraz z samych papierosów (?) a następnie zanalizować je i na tej podstawie dobrać
odpowiednią częstotliwość terapeutyczną, której dany (ex?)-palacz będzie się poddawał podczas godzinnej terapii. To jedna z takich sytuacji gdzie ciężko uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Dwoje dorosłych ludzi w jednym pokoju, jeden pewnie w białym fartuchu wkładają niedopałki do probówki, podłączają pacjenta do urządzenia. Jak tu w tej sytuacji zachować powagę? Na czym polega ów mechanizm transmisji informacji (?) na temat alergenu bądź nałogu nikotynowego do organizmu za pomocą prądu o niskim natężeniu?
Tego typu pytania można mnożyć. Zwolennicy biorezonansu powołują się często na badania pokazujące działanie fal elektromagnetycznych emitowanych przez te urządzenia na bakterie w warunkach badań in vitro (w probówce)vi. Ekstrapolacja wyników tych badań na prawdziwy realny proces terapeutyczny in vivo, na żywym pacjencie to ogromne nadużycie. Jak się ma fakt zniszczenia komórek, bakterii poprzez bezpośrednią aplikację fal elektromagnetycznych do sytuacji, gdy mamy do czynienia z żywym, realnym pacjentem? W warunkach in vivo powstają poważne wątpliwości związane z precyzyjnym dotarciem do odpowiednich bakterii, patogenów przez ciało pacjenta i w sposób który nie uszkadza niczego po drodze.
Biorezonans na szczęście po prostu nie działa, bo gdyby działał pojawiałoby się poważne ryzyko niezamierzonego uszkodzenia innych komórek, bakterii których nie chcielibyśmy się pozbywać. Dodatkowo w warunkach in vivo pozostaje zagadnienie specyficznej siły przenikania fal elektromagnetycznych przez ciało pacjenta związanych z rezystancją generowaną najpierw przez 5 warstw skóry, potem przez kości, tkankę tłuszczową, narządy wewnętrzne etc. Fale elektromagnetyczne nie są w pełni przenikliwe (jak np. promieniowanie radioaktywne) nie ma zatem możliwości uzyskania precyzyjnej częstotliwości w ciele pacjenta tak jak w przedziałach stosowanych w badaniach in vitro gdzie występuje pełna kontrola nad częstotliwością drgań aplikowanych patogenom.
Co więcej rezystancja dermalna jest trudna do określenie bo zależy od wielu czynników specyficznych osobniczo oraz zmiennych w czasie. Zależy również od tego jak pacjent trzyma (zaciska) elektrody, od stopnia uwodnienia komórek, zawartości jonów, a nawet diety wpływającej na gospodarkę wodno-elektrolitową organizmu etc.
Fakt ten powoduje, że nie ma i nie może być znormalizowanych punktów odniesienia przy ocenie obrazu pola elektromagnetycznego pacjenta, więc nie wiadomo jaki byłby mierzalny cel terapii (wzorzec pola zdrowego pacjenta) w odniesieniu do obrazu uzyskanego dla danego pacjenta.
Reasumując analiza mechanizmu działania wskazuje jasno, że nie mamy tutaj do czynienia z metodą medyczną.
W takim wypadku pozostaje druga kluczowa kwestia czyli podstawowe pytanie – czy to działa?
Jaka jest skuteczność tej metody mierzona według standardów typowych dla oceny terapii medycznych? Zgodnie z zaleceniami niniejszego artykułu nie będziemy opierać się na anegdotycznych dowodach opartych na rekomendacji poszczególnych osób. Analiza badań prowadzonych w rygorze badań klinicznych wskazuje na skuteczność biorezonansu w okolicach efektu placebo. Powszechnie dostępne artykuły na temat badań są zgodne w tym zakresie. W szczególności warto tu wspomnieć o najnowszych badaniach przeprowadzonych przez grupę polskich naukowców: Patrycję Krzysztof z Politechniki Gdańskiej Wydział Mechaniczny, Magdalenę Strus z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie Collegium Medicum oraz Tomasz Nabagło z Akademii Górniczo-Hutniczej imienia
Stanisława Staszica w Krakowie Wydział Elektrotechniki Automatyki Informatyki i Inżynierii Biomedycznej w 2020 roku. W pracy tej naukowcy badali wpływ procedury stymulacji grzybów i bakterii (z grupy Candida, bakterie e-coli, S. Aureus czyli popularnego gronkowca) na ich liczbę (przeżywalność) w warunkach laboratoryjnych (in vitro) według ścisłych zaleceń opisanych w literaturze dotyczącej biorezonansu.
o ciekawe badanie przeprowadzano in vitro, czyli badanie to nie uwzględnia wielu kolejnych zastrzeżeń i ograniczeń biorezonansu w warunkach dotarcia fal do patogenów w żywym pacjencie, w gabinecie.
Badanie odbyło się w grupie kontrolnej i badanej, porównywano wyniki dla próbek poddanych działaniu fal z urządzenia typu Zapper w ściśle określonych w kHz częstotliwościach zalecanych dla danego typu patogenu (E. coli - 392.5 kHz, S. aureus - 381 kHz, Candida - 386 kHz), z wynikami dla próbek kontrolnych nie poddawanych działaniu żadnych czynników za wyjątkiem czasu w otoczeniu identycznym dla oby próbek.
Analizując wyniki naukowcy doszli do wniosku, że nie zaobserwowano różnic między próbkami poddanymi działaniami stymulacji biorezonansem a próbkami kontrolnymi na bazie walidacji statystycznej przy użyciu testu Manna-Whitneya (wartość p dla testu Manna- Whitneya wyniosła 0,23 przy poziomie istotności 0,05.
Aby wykazać hipotezę o wpływie biorezonansu na ilość patogenów powyżej czynnika losowego, wartość p musiałaby wynosić mniej niż 0,05). Porównanie to widać również na wykresie poniżej, gdzie niebieskie słupki reprezentują gęstość występowania patogenu w próbce poddanej działaniu biorezonansu a czerwone odpowiadają próbkom nie poddanym działaniu biorezonansu dla różnych patogenów i dla różnych serii powtarzanych badań.
Skoro nie widać różnicy…





Ciekawym przykładem próby weryfikacji biorezonansu wydaje się też praca zbiorowa komisji naukowej powołanej przez Szwajcarskie Towarzystwo Alergologii i Immunologii w 2006 roku, która zajęła się weryfikację działania biorezonansuix Grupa praktyków klinicznych naukowców (B. Wüthrich P. C. Frei, A. Bircher, C. Hauser, W. Pichler, P. Schmid-Grendelmeierf, F. Spertini, D. Olgiati, U. Müller) na podstawie analizy badań klinicznych i przeprowadzonej diagnostyki wydała oświadczenie na temat braku uzasadnienia do stosowania metod z grupy biorezonansu i elektroakupunktury oraz zaleciła brak finansowania tych metod z budżetu ubezpieczenia społecznego.
Oprócz alergologów specyficzna oferta terapeutyczna biorezonansu przyciąga uwagę parazytologów czyli lekarzy zajmujących się pasożytami w ciele człowieka.
Ciekawy artykuł na ten temat opublikowany został podczas Kongresu Polskiego Towarzystwa Parazytologicznego (IX 2019). Przez Wojciecha Piaseckiego z Uniwersytetu w Szczecinie oraz Rusłana Sałamatina z Uniwersytetu
Medycznego w Warszawiex. Autorzy zwracają uwagę na fenomen zmasowanej diagnostyki biorezonansowej, dotyczącej pasożytów, znacznie wykraczającej poza możliwość ich realnego występowania w populacji. Ilość tego typu „diagnoz” powoduje presję pacjentów na lekarzy rodzinnych do przepisywania leków przeciwrobaczych.
Autorzy apelują o zaadresowanie tego zjawiska i dystansują się od możliwości diagnostycznych oraz leczniczych biorezonansu w tym zakresie jasno określając go jako absurd z naukowego punktu widzenia potwierdzony tysiącami
absurdalnych diagnoz dotyczących rzekomego występowania i współwystępowania ogromnej ilości pasożytów u zaniepokojonych pacjentów.
Wielce ciekawe i dość humorystyczne badanie możliwości diagnostycznych biorezonansu zostało opublikowane w 2019 roku. Badacze Walter Dorsch oraz Andreas Kolt postanowili wykorzystać dwie nowoczesne maszyny do biorezonansu Bioscan-SWA i Vieva Vital-Analyser, i zbadali stan zdrowia dziewięciu zdrowych ochotników, dwóch ciężko chorych, jednego denata, mokry ręcznik oraz pasztet z wątróbki. Wyniki okazały się zaskakujące: najbardziej zdrowym okazał się denat, zdrowi ochotnicy zostali zdiagnozowani jako posiadający wiele ryzyk chorobowych, nie wykryto poważnych chorób u poważnie chorych dwóch ochotników, zanotowano różne, wysoce zmienne wyniki dla mokrego ręcznika oraz pasztetu z wątróbki za każdym razem kiedy powtarzano test.
Co ciekawe mokry ręcznik został zdiagnozowany jako równie zdrowy jak zdrowi ochotnicy.
Reasumując zbadaliśmy dwa tematy związane z weryfikację medycznego uzasadnienia do stosowania
terapii biorezonansowych: mechanizm działania i skuteczność. Analiza ta wskazuje jednoznacznie, że metoda ta nie jest metodą medyczną i może być roboczo zaklasyfikowana wśród nierekomendowanych metod jako metoda typu A (metoda paramedyczna, alternatywna o nieuzasadnionym mechanizmie działania i skuteczności podobnej do placebo). Korzystanie z tego rodzaju metod (typu A) obarczone jest negatywnymi konsekwencjami w postaci straty pieniędzy, czasu oraz kosztem alternatywnym ewentualnego zaniechania innych kuracji.
I tutaj nasze rozważanie na temat biorezonansu mogłoby się zakończyć gdyby nie fakt, że warto zastanowić się czy ta metoda nie należy do grupy metod mieszanych (typu C), gdzie istotnym elementem metody jest tradycją czy też praktyka duchowa (ponadnaturalna).
Punktem wyjścia do weryfikacji tego typu będzie zastanowienie się jaka jest proweniencja tej metody a wymaga to przytoczenia kilku faktów na temat jej twórców. Za twórców biorezonansu uznaje się Franza Morella i Ericka Rascha, którzy stworzyli podwaliny tej metody w połowie XX wieku. Franz Morell miał wykształcenie medyczne, natomiast Erick Rasch jego zięć, zajmował się inżynierią, elektryką i zajmował się wsparciem Franza przy konstrukcji pierwszych urządzeń do biorezonansu.
Kluczową rolę w tym duecie pełnił Franz Morell, który uznawany jest za ojca duchowego biorezonansu. Kim był Franz Morell? Morell zdobył wykształcenie medyczne a w czasie wojny pełnił rolę podoficera SS. Po wojnie w 1953 roku przyłączył się do grupy badaczy metod medycyny alternatywnej pod przewodnictwem doktora Vollaxiii Dr Voll interesował się medycyną chińską, teorią meridian (punktów umieszczonych na ciele wg medycyny chińskiej, gdzie przemieszczać ma się tajemnicza energia qi) oraz akupunkturą a także homeopatią. Inspiracje te widać wyraźnie w pracy Franza Morella, który wykorzystał dokonania profesora Volla w zakresie elektroakupunktury.
Teorie powstałe wtedy starały się łączyć tajemną wiedzę związaną z akupunkturą, z homeopatią i nadać im nowy bardziej nowoczesny, technologiczny wymiar poprzez wykorzystanie fal elektromagnetycznych.
Inspiracje te są na tyle oczywiste że niektórzy za ojca biorezonansu uznają dr Reiholda Volla – nauczyciela Franza Morella. Franz Morell przeprowadzał eksperymenty z lekami homeopatycznymi i zaobserwował rzekome zmiany we krwi pacjenta na podstawie aplikacji leków homeopatycznych tuż po ich podaniu a nie po kilku minutach, kiedy mogłyby zajść odpowiednie procesy biochemiczne w ciele pacjenta gdyby to chodziło naprawdę o podany lek. Obserwując eksperymentalnie ten fenomen, a także na podstawie inspiracji pracami dr Kramera, Morell skonkludował, że środki homeopatyczne muszą działać inaczej niż biochemicznie, inną drogą wpływać na organizm pacjenta.
Uwaga Morella została skierowana na fale elektromagnetyczne i powstała teoria o transmisji informacji, wpływie środka homeopatycznego za pomocą transmisji tego typu. De facto można by rzec, że elektroakupunktura oraz homeopatia połączona z eksperymentami dotyczącymi fal elektromagnetycznych doprowadziła do powstania osobliwej teorii bioreznonansu.
W toku tych osobliwych prac Franz Morell poprosił swojego zięcia Ericka Rascha o skonstruowanie urządzeń zdolnych do emisji fal elektromagnetycznych o różnych częstotliwościach, które „transmitowałyby” wpływ materiału homeopatycznego do pacjenta. Franz na podstawie sobie wiadomych założeń stworzył też teorię dotyczącą doboru odpowiednich częstotliwości do odpowiednich „leków” homeopatycznych.
Tak oto w roku 1974 powstała teoria dotycząca przesyłania wpływu środków homeopatycznych poprzez fale elektromagnetyczne o odpowiednich częstotliwościach. Można by rzec, że Morell był na tropie stworzenia „elektromagnetycznej homeopatii”.
W toku rozwoju swoich teorii, Morell doszedł do wniosku, że skoro fale te działają z zewnątrz na organizm to organizm musi posiadać własne częstotliwości, które oznaczają zdrowie i ich zaburzenie oznacza chorobę. Stąd powstała też idea, iż należy traktować pacjentów ich własną specyficzną częstotliwością rezonansową, poprzez zewnętrzne urządzenie w celu przywrócenia pożądanego stanu zdrowia.
Szczerze mówiąc dla obserwatora z zewnątrz sposób rozumowania Franza Morella wydaje się dość pokrętny i mimo dość szczegółowych opisów trudno często dojść do toku rozumowania wynalazcy.
W 1977 roku na bazie dokonań inżynierskich Ericka Rascha; na bazie wskazówek Franza Morella powstało pierwsze urządzenie biorezonansowe, które miało przywracać właściwe częstotliwości organizmom pacjentów.
W 1978 roku w Ottfingen odbyło się pierwsze seminarium na temat terapii tego typu nazwanej MORA (od nazwiska Morella i Rascha). W 1979 roku teoria została rozwinięta przez Ludgera Mersmanna, który zdefiniował fizjologiczne i patologiczne częstotliwości co miało ułatwić diagnozowanie i leczenie i zostało zaaplikowane do urządzenia rozwijanego przez Ericka Rascha.
Swoje dodała też naturopatka Gerda Otten, która stwierdziła, że zgodnie z homeopatyczna zasadą „lecz podobne podobnym” (similia similibus curentum), można umieszczać alergen w urządzeniu biorezonansowych a następnie poprzez inwersję fal emitowanych przez alergen; inwersję o bliżej nieznanym mechanizmie, można przesłać informację do organizmu, która znieczuli organizm na alergen.
Zostało to dalej rozwinięte przez Franza Morella, który w 1987 roku podczas seminarium ogłosił teorię na temat emisji odwróconych wzmocnionych częstotliwości związanych z alergiami przez punkty na ciele wykorzystywane wcześniej przez akupunkturę.
Dalsza historia związana jest z kolejnymi osobami, które zajmowały się rozwojem urządzeń do biorezonansu i tworzyły kolejne odnogi teorii biorezonansu i rozwijały je technologicznie np. poprzez rozwój softwaru ułatwiającego
grupowanie wzorców fal elektromagnetycznych stosowanych w diagnostyce i leczeniu etc.
Oczywiście specyfika teorii biorezonansu spowodowała rozwój konkurencyjnych firm i urządzeń, które jak łatwo się domyślić różnią się w sposobie działania i efektach diagnostycznych. W początkowym okresie szczególnie warto wspomnieć o człowieku o nazwisku Hans Brügemann, który stworzył urządzenie o nazwie BIOCOM i rozpropagował termin terapia biorezonansowa.
Firma Brugemanna (obecnie o nazwie Regumed GmbH) walnie przyczyniła się do popularyzacji urządzeń
wykorzystywanych przez pojawiające się gabinety terapeutyczne. Liczbę aktywnych urządzeń biorezonansowych można na pewno liczyć a setkach tysięcy, skoro tylko urządzeń typu Biocom jest na świecie, wg samej firmy Regumed, ponad 17 000.
Reasumując analizę genezy biorezonansu i jego rozwój, widać wyraźne związki tej terapii z akupunkturą i homeopatią. Działanie homeopatii w sytuacji nieobecności aktywnego składnika leku obserwowalnego w świecie fizycznym, wyjaśniane jest przez przesyłanie informacji (czyli przekazu niematerialnego), czy też wręcz nazywane jest „terapią informacją” (zawartą w środku homeopatycznym). Podobnie w przypadku biorezonansu w sytuacji niemożliwego do zaobserwowania wpływu tych fal w świecie materialnym w organizmie pacjenta, działania opisywane
jest jako kodowanie i przesyłanie informacji (np. na temat właściwych dla organizmu wibracji, czy na temat „odwróconego” alergenu). Informacja (słowo) to niematerialny oręż w świecie duchowym.
Powstaje zatem pytanie kto i jaką informację próbuje wysłać na bazie filozofii stojącej za homeopatią, czy biorezonansem w toku przedziwnych zabiegów związanych z tymi terapiami?
Tutaj dochodzimy kolejnego ważnego pytania na temat pozostałych źródeł inspiracji Franza Morella i pierwszych „ojców założycieli” biorezonansu. Prace nad biorezonansem zbiegają się w życiu Franza Morella z jego zaangażowaniem w Kościół Scjentologicznyxiv. W toku tych fascynacji w 1970 roku we Frankfurcie Franz Morell założył „Stowarzyszenie Filozofii Stosowanej”, które zajmowało się organizacją kursów dotyczących „rozszerzenia świadomości przez praktyczne zastosowanie filozofiiL Ronna Hubbarda zwanej pod nazwą Scjentologia”.
W 1975 roku Morell zakładał filię organizację Narconon – agendę rekrutującą członków Kościoła Scjentologicznego poprzez terapie dla uzależnionych. W 1975 w piśmie wydawanym przez Kościół Scjentologiczny w Stuttgarcie określono Morella jako aktywnego od lat wysoce wyszkolonego Scjentologa.
Podobnie inna kluczowa postać popularyzator biorezonansu, któremu przypisuje się wymyślenie samej nazwy biorezonansu, producent sprzętu (BIOCM) Hans Brügemann, również był Scjentologiem, aktywnie zaangażowanym
w kolejne stopnie wtajemniczenia i praktyki. Był on członkiem istniejącej do dzisiaj organizacji zrzeszającej biznesy działające zgodnie z ideą L Ronna Hubbarda o nazwie World Institute of Scientology Enterprisesxv. W 1990 w pismie „Erfahrungsheilkunde” pojawił się artykuł napisany przez Hansa Brügemanna na temat związków biorezonansu z ideami L Ronna Hubbarda.
Podobne inspiracje te widać choćby w warstwie technologicznej. Urządzenie kluczowe w praktyce Kościoła
Scientologicznego; e-meter opiera się na zasadzie pomiaru rezystancji dermalnej i jest bardzo podobne do części urządzeń stosujących podobną zasadę, a stosowanych w praktyce biorezonansu.
Powstaje więc pytanie czy biorezonans to po prostu paramedyczna metoda (typu A) a może coś więcej? Czy korzystanie z tej metody nie naraża nas na nieświadome uczestnictwo w bardziej zawoalowanych bo „elektromagnetycznych” czarach, gdzie wobec zupełnego braku konkretów ufność pokładamy no właśnie … w czym? Co do swej konstrukcji biorezonans jest bardzo podobny do homeopatii. Naukowy język, poważna i dobrze kojarząca się nazwa, poważnie brzmiące nazwy instytutów i nazwiska profesorów, ale porażających brak podstaw do wyjaśnienia mechanizmu działania i wyraźne inspiracje w obszarach o stricte duchowej naturze.
Powinniśmy zadać sobie pytanie czy jako chrześcijanie powinniśmy wierzyć w metody de facto ponadnaturalne a nie
pochodzące od Boga? Czy powinniśmy stosować metodę, której geneza dotyka takich zagadnień jak homeopatia, meridiany, medycyna chińska, wreszcie Scjentologia? Czy twórcy biorezonansu z całym ich bagażem osobliwych doświadczeń i duchowego uwikłania naprawdę powinni być dla nas autorytetami do których powinniśmy udawać się po zdrowie?
Na podstawie powyższych faktów oraz konkluzji należy zaliczyć biorezonans do kategorii fałszywych metod mieszanych (typu C) czyli odwołujących się do narracji naukowej, ale w dość oczywisty sposób bazujących na niepoznanych przez naukę i mocno powiązanych duchowo mechanizmach.
Wyliczając zatem negatywne aspekty stosowania biorezonansu: oprócz straty pieniędzy, czasu i kosztu alternatywnego zaniechania innej terapii to przede wszystkim straty natury duchowej wynikające z zawierzenia ponadnaturalnym teoriom, inspiracjom pochodzącym z obcej duchowości.

VI Propozycja ogólnej metody wykrywania fałszywych metod terapeutycznych

Na koniec podsumujmy zatem jak oceniać nowo napotkane metody leczenia, które powstają jak grzyby po deszczu i przetaczają się przez różnej maści gabinety terapeutyczne. Poniżej znajduje się propozycja procesu rozpoznania metody medycznej dla uproszczenie opisana w kilku punktach:
1. Módl się o prowadzenie Ducha Świętego tak aby dał Ci jasność i trzeźwy ogląd sytuacji
2. Zadaj sobie pytanie czy dana metoda jest metodą medyczną poprzez uzyskanie odpowiedzi na dwa pytania:
a. Czy mechanizm działania metody jest jasno rozpoznany przez naukę i można go wyjaśnić w prosty sposób, wiążąc efekty działania metody z diagnostyką opisującą zmiany w organizmie pacjenta?
b. Czy skuteczność metody potwierdzona jest badaniami medycznymi skuteczności walidowanymi statystycznie?
3. Jeśli odpowiedz na pytanie 2 na podstawie 2a i 2b to TAK to dana metoda jest metodą medyczną i można ją stosować; najlepiej na podstawie zaleceń lekarza
4. Jeśli odpowiedz na pytanie 2 na podstawie 2a lub 2b to NIE to roboczo można zaliczyć daną metodę do paramedycznych i poddać ją dalszej weryfikacji
5. Sprawdź czy metoda zdefiniowana roboczo w pkt 4 jako paramedyczna odnosi sięjakikolwiek sposób do sfery ponadnaturalnej, wiedzy tajemnej, okultystycznej, innych poza chrześcijańskich tradycji religijnych, duchowych etc. (identyfikacja możliwa przez analizę genezy danej metody, inspiracji duchowych jej twórców, przez język np. typowy dla duchowości typu New Age – energia, świadomość, samorozwój, czakramy etc)
6. Jeśli odpowiedź na pytanie zawarte w pkt 5 to NIE to najprawdopodobniej korzystając z danej metody narażasz się jedynie na stratę czasu, pieniędzy, oraz poniesiesz koszt alternatywny zaniechania właściwej terapii
7. Jeśli odpowiedź na pytanie zawarte w pkt 5 to TAK, to korzystając z danej metody oprócz straty czasu, pieniędzy, oraz poniesienia kosztu alternatywnego zaniechania właściwej terapii narażasz się przede wszystkim na poważne, negatywne konsekwencje duchowe.
Najważniejszy w powyższej propozycji sposobu oceny danej metody jest pkt 1 odwołujący się do prowadzenie Bożego i rozsądzania duchowego rzeczywistości. „Wszystkie drogi człowieka wydają mu się czyste, lecz Pan bada duchy” (Księga Przysłów 16;3)
Wybierz dobrze, bądź zdrowy; błogosławię Cię drogi czytelniku w imieniu Pana Jezusa.

VII Przypisy i źródła
i Badanie Wartości Polaków; Kantar przeprowadzone 18-24 maja 2019 roku na reprezentatywnej próbie 1000
Polaków w wieku 18+
ii Badanie Mapa Ryzyka Polaków na próbie 2197 Polaków w wieku 18-60 przeprowadzone w dniach 19.02-
03.03.2020 na zlecenie Polskiej Izby Ubezpieczeń; https://piu.org.pl/wp-content/uploads/2021/07/Maparyzyka-
Polakow-2021.07.12.pdf
iii W szczególności polecamy opracowanie pastora Janusza Lindnera pt Choroba i uzdrowienie w świetle Pisma
Świętego dostępnego na stronie kościoła Charisma Krotoszyn https://krotoszyn-charisma.pl/wpcontent/
uploads/2015/01/Choroba-i-uzdrowienie-w-swietle-Pisma-Swietego-Janusz-Lindner1.pdf
iv https://pl.wikipedia.org/wiki/Samuel_Hahnemann;
v https://pl.wikipedia.org/wiki/Biorezonans
vi http://www.biotechrep.ir/article_106075.html
vii https://pl.wikipedia.org/wiki/Biorezonans - sekcja kontrowersje
viiihttps://scholar.google.ch/citations?view_op=view_citation&hl=vi&user=XOZQM9cAAAAJ&citation_for_view
=XOZQM9cAAAAJ:rO6llkc54NcC – praca pt. Verifcation of Bio-Resonance Efficiency Method for Neutralization
of Chosen Pathogens – opublikowano 27.08.2020
ix https://www.thieme-connect.com/products/ejournals/pdf/10.1055/s-0034-1367626.pdf
x https://www.researchgate.net/publication/335757175_The_bioresonance_-
_is_it_going_to_replace_parasitological_diagnostics_and_therapy/link/5eaed8bf299bf18b9591860d/download
xi https://edzardernst.com/2020/04/bioresonance-a-new-and-hilariously-ingenious-study/ ;
https://link.springer.com/article/10.1007/s15007-019-1859-0
xii https://www.psiram.com/de/index.php/Bioresonanz#cite_note-40
xiii https://training.bioresonance.com/wp-content/uploads/2021/01/8.-Bioresonance-therapy.pdf
xiv https://www.psiram.com/de/index.php/Franz_Morell
xv https://wise.org/
Przejdź do strony głównej